Uzdrowiciele filipińscy

Filipińscy healerzy są słynni na cały świat za sprawą "bezkrwawych" operacji. Jednak to nie ta umiejętność jest podstawą do ich codziennej praktyki - są oni przecież niezwykle skutecznymi bioenergoterapeutami. Właśnie ich skuteczność fascynuje ludzi na całym świecie.
Publicyści i dziennikarze nazywają ich magami, uzdrawiaczami, a nawet cudotwórcami. Są wyzwaniem dla współczesnej nauki i medycyny. Bacznie obserwowani przez biologów, lekarzy, naukowców niemal z całego świata - zazdrośnie strzegą swoich tajemnic. Są zrzeszeni od 1909 r. w Związku filipińskich healerów i obecnie działają legalnie na całym świecie.
Kim są i na czym polega ich fenomenalna bioenergoterapia? Zdaje się, że nie ma choroby, z którą by sobie nie poradzili. Od wielu lat otacza ich legenda, tajemni a i egzotyka niezwykłości wschodu. Przyjmują swoich pacjentów z całego świata, posługują się prostymi, ale wręcz mistycznymi metodami. Operują tylko rękoma, w ciągu zaledwie kilkunastu minut dokonują poważnych zabiegów z zadziwiającą zręcznością manualną, bezkrwawo, bez infekcji. Otwierają tkankę skórną w dowolnym miejscu cięciem mentalnym, psychicznym lub niezwykle silną energią, wyjmują tkanki rakowate z wnętrza organizmu, usuwają guzy, owrzodzenia, ropne zapalenia, nie pozostawiając pooperacyjnych śladów na skórze, która w sposób samoistny zasklepia się.


O filipińskich uzdrowieniach i uzdrowicielach napisano już wiele, ale nadal temat ten wzbudza duże zainteresowanie. Towarzyszą mu silne emocje, ciekawość, a czasem niepokój. Długo będzie istnieć sfera niejasności i niedomówień. To oczywiste, mamy przecież do czynienia z obcą, egzotyczną dla nas kulturą. Dopiero od niedawna mogliśmy tutaj w kraju zetknąć się osobiście z medycyna naturalną Filipin. Choć nadal fenomen filipińskich operacji pozostaje niewyjaśniony, jednak wyraźnie widać ich skuteczność, a to się liczy przede wszystkim. Oczywiście nie zawsze i nie wszystkim można pomóc. To dotyczy nie tylko medycyny z Filipin. To dotyczy absolutnie wszystkich metod leczenia - konwencjonalnych i niekonwencjonalnych, tradycyjnych i nowoczesnych. My po prostu jesteśmy śmiertelni. Takie jest prawo natury!
Istotne jest, aby tam gdzie można pomóc - pomagać, gdzie można wyleczyć-uczynić to. Niezależnie od zastosowanej metody, jeżeli został osiągnięty efekt uzdrowienia, to jest bardzo dobrze!

Publicyści i dziennikarze nazywają ich magami, uzdrawiaczami, a nawet cudotwórcami. Są wyzwaniem dla współczesnej nauki i medycyny. Bacznie obserwowani przez biologów, lekarzy, naukowców niemal z całego świata -zazdrośnie strzegą swoich tajemnic. Są zrzeszeni od 1989r. w Związku Filipińskich Healerów i obecnie działają legalnie na całym świecie.
Kim są i na czym polega ich fenomenalna bioenergoterapia? Zdaje się, że nie ma choroby z którą by sobie nie poradzili. Od wielu lat otacza ich legenda, tajemnica i egzotyka niezwykłości wschodu. Przyjmują swoich pacjentów z całego świata, posługują się prostymi, ale wręcz mistycznymi metodami.
Operują tylko rękoma, w ciągu zaledwie kilku minut dokonują poważnych zabiegów z zadziwiającą zręcznością manualną, bezkrwawo, bez infekcji. Otwierają tkankę skórną w dowolnym miejscu cięciem mentalnym, psychicznym lub niezwykle silną energią. Osoba poddana zabiegowi czuje jedynie lekkie swędzenie lub pieczenie skóry. Po zabiegu na ciele zwykle nie ma żadnego śladu, czasem pozostaje mała, różowa plamka, która szybko znika.
O filipińskich uzdrowicielach napisano już wiele, ale nadal temat ten wzbudza duże zainteresowanie. Towarzyszą mu silne emocje, ciekawość a czasem niepokój. Długo będzie istnieć sfera niejasności i niedomówień. To oczywiste, mamy przecież do czynienia z obcą, egzotyczna dla nas kulturą. Dopiero od niedawna mogliśmy tutaj w kraju zetknąć się osobiście z medycyna naturalną Filipin. Choć nadal fenomen filipińskich operacji pozostaje niewyjaśniony, jednak wyraźnie widać ich skuteczność, a to się liczy przede wszystkim.
Oczywiście nie zawsze i nie wszystkim można pomóc. To dotyczy nie tylko medycyny z Filipin. To dotyczy absolutnie wszystkich metod leczenia: konwencjonalnych i niekonwencjonalnych, tradycyjnych i nowoczesnych. My po prostu jesteśmy śmiertelni. Takie jest prawo natury! Istotne jest, aby tam gdzie można pomóc - pomagać, gdzie można wyleczyć uczynić to. Niezależnie od zastosowanej metody. Jeżeli został osiągnięty efekt uzdrowienia, to jest bardzo dobrze!

Dzięki ogromnej wiedzy, doświadczeniu intuicji filipińscy healerzy są niezwykle skuteczni w likwidowaniu takich dolegliwości jak: nerwica, bóle kręgosłupa, tarczyca, dolegliwości jak: nerwica, bóle kręgosłupa, tarczyca, prostata, cysta, guzy, hemoroidy, schorzenia kobiece, serce, wątroba, trzustka, bóle głowy, migreny i wiele innych.

Metoda filipińskich uzdrowicieli to tajemnicza, niemal mistyczna metoda uzdrawiania. Z zadziwiającą zręcznością operuje rękoma otwierając tkankę w dowolnym miejscu.
Za pomocą niezwykłej siły psychicznej usuwa energetycznie z wnętrza człowieka guzy, owrzodzenia, ropne zapalenia. A po operacji nie ma ani śladu, bo skóra samoczynnie zasklepia się. Fenomen filipińskiego uzdrowiciela jest wielką tajemnicą. Równocześnie efekty, jakie osiąga za pomocą swoich niekonwencjonalnych metod uzdrawiania, przekonują wiele osób do skuteczności bezkrwawych zabiegów. Potwierdzają to duże liczby chorych, którzy odwiedzają filipińskiego healera. Z niezwykłym skupieniem i modlitwą oraz w głębokim transie podchodzi do każdego chorego.

 

 

 

Oto relacje osób, które otrzymały pomoc:

Agnieszka P.- Kiedy zgłosiłam się na pierwszą wizytę, byłam kłębkiem nerwów; dokuczał mi żołądek, stwierdzono torbiele na wątrobie. Po dwóch wizytach jestem spokojną i zdrową kobietą. USG potwierdziło moje samopoczucie.

Andrzej W. - Ciągle czułem się zmęczony, kręgosłup był w opłakanym stanie, do tego kłopoty z sercem. Po trzech wizytach mogę powiedzieć, że jestem zdumiony poprawą zdrowia. Obecnie biegam, pływam i potrafię nawet dźwigać swoje dzieci, wcześniej było to niemożliwe.

Wiesława R. - Schorzenia kobiece były moją główną dolegliwością, z jaką się zgłosiłam, ale podałam jeszcze nadciśnienie i guzki na tarczycy. Po pierwszym zabiegu nadciśnienie w normie, po drugim guzki znikły. Po serii trzech zabiegów USG potwierdziło zniknięcie torbieli i mięśniaków.

Więcej relacji znajdziesz w naszej księdze

 

 

 

 

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
bioenergoterapia | ziołolecznictwo | radiestezja | masaż | homeopatia | uzdrowiciele | suplementy diety | o firmie

Copyright © 2011 Jerzy Pierzchalski. All rights reserved. site by vormation.com